| | Początków interesującej nas problematyki należy szukać z jednej strony w szkole elejskiej z jej twórcą Parmenidesem z Elei /przełom VI i V w. p.n.e./ uważanym za twórcę dedukcyjnej metody rozumowania, a z drugiej w nurcie retoryki, która głównie reprezentowana jest w swych początkach przez Koraksa z Syrakuz /V w. p.n.e./ uważanego za autora pierwszego podręcznika retoryki, którego nazwisko stało się określeniem jednego ze sposobów przekonywania. W początkowym bowiem okresie termin „retoryka” używany był na określenie właśnie sztuki słownego przekonywania i dopiero w swym dalszym rozwoju retoryka zawęziła swe zainteresowania do opracowywania strony estetycznej wypowiedzi i refleksji nad formą języka mówionego, w oderwaniu od celu merytorycznego i słuszności argumentacji, stając się sztuką pięknego, płynnego, ekspresywnego wypowiadania się nie tylko na niwie politycznej ale i teatralnej. Nurt retoryki w następnym okresie związany był ze szkołą sofistów. |
Znaczący udział w rozwoju sztuki przekonywania mieli uczniowie Parmenidesa. Zenon z Elei uznawany jest za prekursora formy dialogowej prowadzenia sporu, którą później do perfekcji doprowadził Sokrates. Jemu także przypisuje się stworzenie dialektyki, która powoli stanie się określeniem sztuki prowadzenia sporów werbalnych, zastępując na tym miejscu określenie „retoryka”. Niezaprzeczalnym osiągnięciem Zenona jest zbudowanie przez niego słynnych paradoksów, które były jego argumentami przeciw ruchowi, mnogości, poznaniu zmysłowemu a więc wszystkiemu co jest traktowane jako ciągłość. Pokazał on niemożność przejścia od rzeczy nieciągłych do ciągłych, na przykład nie można czasu traktować jako sumy nieciągłych momentów. Jego paradoksy zaprzątają uwagę logików do chwili obecnej a i sposób przekonywania – właśnie za pomocą paradoksów, znajdował kontynuatorów u starożytnych i stosowany jest do chwili obecnej, również na gruncie języków formalnych, na przykład teorii mnogości. Paradoksami posługiwał się współczesny Zenonowi Gorgiasz z Leontinoi a także Eubulides uczeń Euklidesa – twórcy szkoły megarejskiej. |
Paradoksy stały się argumentami pokazującymi ograniczoność i omylność poznania racjonalnego, można powiedzieć, że okazały się być „złudzeniami umysłowymi”, analogicznie do złudzeń zmysłowych. Sam Euklides jest twórcą „erystyki” czyli sztuki prowadzenia sporów i przekonywania, której potomni zarzucili, iż nie uwzględniała tego gdzie leży prawda czy słuszność, a więc - amoralność. Nazwa pochodzi od Eris, siostry Aresa – boga wojny, która była patronką kłótni, sporu, niezgody i jej to było pomysłem rzucenie złotego jabłka z napisem „Najpiękniejszej” na weselisku Peleusa i Tetydy, co Parysowi dało Helenę, Afrodycie tytuł a reszcie wojnę trojańską. |
Kontynuatorami erystyki byli sofiści. Najznamienitszym przedstawicielem tego nurtu był Protagoras. Sensualista – gdyż twierdził, że prawdę poznajemy przy pomocy zmysłów. Relatywista – gdyż uznawał, że prawda dla każdego człowieka może być inna. Konwencjonalista – gdyż uznawał, że pewne prawdy uchodzą powszechnie za prawdziwe na mocy umowy, czyli konwencji. Pragmatyk – gdyż uznawał, że prawdę jednego człowieka od prawdy drugiego człowieka może różnić większa lub mniejsza użyteczność. Nauczyciel stosowania antylogii, czyli metody przedstawiania zagadnienia z dwu przeciwstawnych stron i w ten sposób ujmowania go dialektycznie, w starciu się przeciwstawnych poglądów, punktów widzenia, kryteriów. W opozycji do sofistów, a szczególnie ich relatywizmu, zwłaszcza moralnego rozwinął swe poglądy Sokrates. Do interesujących nas zagadnień wniósł wiele. Uznawany jest za twórcę metody rozumowania indukcyjnego, z pomocą której dochodził do pojęć ogólnych. Przyznaje się mu znaczący wkład w wyznaczenie roli i znaczenia definicji oraz metod dochodzenia do definicji pojęć. Przede wszystkim jest jednak twórcą autorskiej metody dochodzenia do prawdy i przekonywania. Metody składającej się z dwu części: · części negatywnej - elenktyki - a więc zbijania argumentów przeciwnika i doprowadzania pytaniami by w swym rozumowaniu doszedł do wniosków sprzecznych ze swoją tezą lub twierdzeniami powszechnie uznawanymi za prawdziwe, · części pozytywnej – majeutyki – a więc sztuki wydobywania z pomocą pytań prawdy, którą, w przekonaniu Sokratesa, każdy ma w sobie w postaci głosu wewnętrznego „demona”(daimonion), który powstrzymuje od złego, niemoralnego czynu. Obie te metody Sokrates łączył stosując równocześnie i, przyjmując zasadę wychodzenia od rzeczy znanych i uznanych, przy zastosowaniu analogii i definiowania prowadził oponenta ku nieznanemu. To stanowisko Sokratesa podzielał jego uczeń – Platon, marząc o wypracowaniu tak doskonałej techniki argumentacji by móc przekonywać nawet bogów. |
Uczniami sofistów i Sokratesa byli cynicy. Założycielem szkoły był Antystenes z Aten, który w duchu sensualizmu głosił, że poznanie jest ograniczone do postrzeżeń, z których wyprowadza się trafny domysł połączony z tłumaczeniem. Zdecydowanie odróżniał istniejące, konkretne rzeczy od słów, którym odmawiał atrybutu rzeczywistości. Można go więc uznawać za prekursora odróżniania „mapy od terytorium”. Terytorium dla niego była rzeczywistość a mapą – słowa. Dlatego nie widział sensu w definiowaniu rzeczy, dowodził, że można je tylko opisywać. Do szkoły cynickiej należał i Diogenes, jeden z najkonsekwentniejszych filozofów antyku, który swych poglądów dowodził przede wszystkim „mową” swego zachowania, swego życia. Drugą grupą uczniów sofistów i Sokratesa byli cyrenaicy ze swym założycielem – Arystypem z Cyreny, który do sensualizmu i relatywizmu cyników dołożył jeszcze subiektywizm, twierdząc, że poznajemy jedynie nasze stany wewnętrzne w introspekcji a nie rzeczy, które je wywołują. Za kryterium różnicujące między tymi stanami uznał przyjemność lub przykrość jako subiektywne odczucie podstawowe. Przyjmował, że człowiek dokonuje wyborów, a więc podejmuje decyzje w oparciu o to subiektywne odczucie przyjemności i dane zmysłowe szereguje na kontinuum „przyjemność – nieprzyjemność” w zależności od stopnia przyjemności. Cyrenaików określa się również mianem hedonistów i uważa za prekursorów Epikura. |
Zasadniczo podsumowania całości wiedzy o poszukiwaniu prawdy przez dialektykę, jaką wypracowała dotychczas omawiana filozofia grecka, dokonał Arystoteles ze Stagiry. Wyróżniał on dwie drogi przekonywania: · dyskusję – a więc spór dialektyczny prowadzący do prawdy dzięki starciu się przeciwstawnych poglądów , · erystykę – spór erystyczny gdy chodzi tylko o pokonanie przeciwnika nawet wbrew prawdzie. Uznawał tylko podejście pierwsze i wiele uwagi poświecił jego doskonaleniu. Zwłaszcza rozwinął logikę, która już od czasów Demokryta uchodziła za wiedzę o poznaniu, prawdzie i prawidłach myślenia. Słowo „logika” pochodzi od greckiego „logos” – a więc właśnie „słowo”. Była to wiedza o słowach, przynajmniej w swych początkach. Arystoteles poświęcił pięć ksiąg problemom logicznym. Zasadniczą wiedzę o logice wyraził w Analitykach (dwie księgi). Sztuce prowadzenia sporu i dowodzeniu prawdopodobnemu poświęcił Topiki (od „topoi” – miejsca), w których zebrał ponad trzysta osiemdziesiąt oczywiście prawdziwych, powszechnie za prawdziwe uznawanych twierdzeń. Stanowiły one punkty wyjścia w dowodzeniu dedukcyjnym lub punkty dojścia w dowodzeniu indukcyjnym. Były pewnymi argumentami w prowadzonym sporze. W dalszych wiekach zostały uznane za „komunały” od łacińskiego ich określenia – „loci communes”. Wystąpił także przeciw erystyce i sofizmatom sofistów w księdze O sofizmatach. Ksenokrates, wywodzący się z Akademii Platońskiej wyodrębnił trzy działy filozofii i jako pierwszy wymienił właśnie logikę, zwaną także „kanoniką”. |
Po Arystotelesie istotny wkład w rozwój logiki wnieśli stoicy, nawiązujący do cyników. Za twórcę tej szkoły uważany jest Zenon z Kition a za najwybitniejszego przedstawiciela Chryzop /ur. ok. 280 r. p.n.e./. Stoicy wprowadzili rozróżnienie na „znak” i to co on „oznacza”. Stworzyli nową teorię logiki formalnej przeciwstawiając się Arystotelesowi i jego budowaniu sądu z połączenia terminów. Sąd traktowali jako nierozłączną całość, sąd był dla nich jednostką logiczną. Traktowali sądy jako akty uznania postrzeżeń. Postrzeżenia zaś uznawali za podłoże zmysłowe wiedzy, z tym, iż uważali, że postrzegamy nie rzeczy czy stany lecz ich zmiany. Traktowali dynamizm, zmianę za to, co ujmowane jest w postrzeżeniu. Szczególną uwagę należy poświęcić szkole sceptyków, która stała się krytycznym podsumowaniem dorobku myśli starożytnej wykazując błędność bądź ograniczoność wszystkich pozytywnych koncepcji dotychczas omawianych. Ich dokonania, zgodnie z nazwą „sceptycy” czyli „rozpatrujący” były w zasadzie krytyką, negacją. Pozytywne tezy można sprowadzić do poglądu, że w życiu należy się kierować naturalnymi popędami i obyczajami i, że w życiu nie potrzeba pewności, wystarczy odpowiednie prawdopodobieństwo. Karneades uważał, że acz wszystkie sądy nie są pewne, to jednak wszystkie nie są w tym samym stopniu niepewne. Postulował podział na trzy rodzaje sądów: a) sądy prawdopodobne, b) sądy prawdopodobne i niezaprzeczone, c) sądy prawdopodobne, niezaprzeczone i sprawdzone. |
Krytyka sceptyków obejmowała wszystkie sądy poza sądami o zjawiskach np. „jest mi zimno”, ale znając tylko własny stan nie sposób z niego wyciągać jakieś wnioski o rzeczy, która jest z nim związana. Dane są nam zjawiska a nie ich przyczyny więc sądy o tych przyczynach są co najmniej niepewne. Aby to wykazać, polemizując z jakimś twierdzeniem przeciwstawiali mu odmienne, sprzeczne i wykazywali, że nie można go obalić a więc jeśli to nie jest wykluczone, to i twierdzenie polemiczne też jest wątpliwe. W dyskusji do zbijania twierdzeń sceptycy wypracowali pewne stałe metody postępowania, nazywane „tropami” – sposobami. „Tropy” sceptyków można w sposób uporządkowany przedstawić następująco: Każde twierdzenie jeżeli jest pewne, to jest pewne albo bezpośrednio albo pośrednio. Jednakże: · bezpośredniej pewności nie może być gdyż poglądy są rozbieżne i względne, · pośredniej pewności także nie ma z braku twierdzeń bezpośrednio pewnych, które mogłyby pełnić rolę przesłanek w dowodzeniu. Bezpośredniej pewności nie można uzyskać przez postrzeżenia czyli zmysły gdyż: 1. te same rzeczy są różnie postrzegane przez różne gatunki istot, 2. te same rzeczy są różnie postrzegane przez różnych ludzi, 3. te same rzeczy są różnie postrzegane przez różne narządy zmysłowe, 4. te same rzeczy są różnie postrzegane, zależnie od chwilowych stanów postrzegającego, 5. te same rzeczy są różnie postrzegane w zależności od ich położenia i odległości od postrzegającego, 6. rzeczy postrzegamy nie bezpośrednio ale przez środowisko pomiędzy rzeczą a postrzegającym, 7. następuje zmiana postrzeżenia w zależności od ilości występowania rzeczy i wzajemnego układu poszczególnych elementów, 8. postrzeżenie jest zależne od tego czy już wcześniej rzecz była postrzegana i jak często, 9. postrzeżenie zależy od przekonań, obyczajów, wiary, wychowania i wiedzy postrzegającego. Bezpośredniej pewności nie można tez uzyskać przez pojęcia gdyż: 1. tym, co poznajemy przez pojęcia jest gatunek a gatunek aby miał sens musi obejmować wszystkie jednostki do niego należące, bo tylko wtedy jest gatunkiem. Jednakże obejmując wszystkie jednostki musiałby posiadać wszystkie ich cechy i własności a więc na przykład „lekarstwo” musiałoby posiadać własność obniżania i podwyższania ciśnienia, być pastylką i płynem równocześnie itp. a takiego przedmiotu nie ma. Pojęciom nie odpowiadają bowiem żadne przedmioty i z pomocą pojęć niczego nie poznajemy. Pośrednie uzasadnianie twierdzeń też nie jest trafne: 1. dedukcja musi opierać się na przesłance a te są niepewne gdyż: · istnieje rozbieżność poglądów, · dowód nie ma końca, ciągnie się w nieskończoność bo przerywamy dowodzenie gdy uznajemy je za wystarczające a nie skutkiem doprowadzenia do końca, · posługujemy się nie dowiedzionymi przesłankami, co wynika z tropu poprzedniego (nie ma przesłanki, której dowód byłby doprowadzony do końca, bo byłby to dowód ciągnący się w nieskończoność), · postrzeżenia są względne, · każdy dowód to „błędne koło” bo konkluzja tak naprawdę zawiera się w przesłance. Na przykład - z tego, że wszyscy ludzie są śmiertelni wyprowadzamy wniosek, że Jan jest śmiertelny ale, w twierdzeniu, iż wszyscy ludzie są śmiertelni zawarte było to, że i Jan jest śmiertelny, bo gdyby nie był, to przesłanka, iż wszyscy ludzie są śmiertelni byłaby nieprawdziwa. Są to słynne „tropy” Agrypy. 2. indukcja też nie prowadzi do pośredniego uzasadnienia twierdzeń gdyż: · niezupełna przez swą niezupełność bo nie obejmuje wszystkich przypadków i te nieobjęte indukcją mogą jej przeczyć, · zupełna indukcja jest poprawna i prowadzi do prawdy ale jest niewykonalna gdyż, po to by objąć indukcją wszystkie przypadki należy ją prowadzić w nieskończoność. 3. kryteria nie umożliwiają wyboru twierdzeń prawdziwych gdyż: · nie ma takich wewnętrznych kryteriów w twierdzeniach, które pozwalałyby odróżniać prawdziwe od fałszywych, · nie ma też i zewnętrznych kryteriów, które mogłyby pełnić rolę miary prawdziwości. Należałoby bowiem najpierw dowieść prawdziwości kryterium i wtedy albo posługujemy się jako kryterium nim samym i popełniamy błąd dowodzenia tego samego przez to samo – tzw. „idem per idem”, albo posługujemy się innym kryterium i wtedy je musimy z kolei dowieść, i tak w nieskończoność. a więc błąd dowodzenia w nieskończoność albo do dowodzenia drugiego kryterium posługujemy się pierwszym – błąd błędnego koła. |
Tak to sceptycy zanegowali podstawy dialektyki i logiki. Zanegowali oni także szczegółowe koncepcje teologiczne, przyrodnicze, matematyczne i etyczne wykazując, że w obrębie tych dziedzin nic pewnego nie da się twierdzić. Na przykład z ważnym pojęciem przyczyny i rozumowaniem teleologicznym rozprawili się tak: Pojęcie przyczyny jest pojęciem wewnętrznie sprzecznym gdyż można ją ujmować na trzy sposoby: 1. jako jednoczesnej ze skutkiem, 2. jako wcześniejszej, 3. jako późniejszej ale – 1. jeśli jest jednoczesna to jak przyczyna wytwarza coś, co już istnieje, 2. nie może być wcześniejsza bo byłaby w przeszłości, gdy jest przyczyna nie ma skutku, gdy jest skutek nie ma przyczyny a ponadto przeszłość jest statyczna więc jak może wywoływać? nie może być późniejsza bo gdy byłby skutek to nie byłoby jeszcze przyczyny. |
Całość przytoczonych poglądów odnosi się do komunikacji werbalnej i w tym zakresie ma pełne zastosowanie w NLP. Jednakże NeuroLingwistyczne Programowanie wychodzi poza język werbalny i zajmuje się także mową ciała , i to tą wyraźną, manifestującą się w postawie, gestykulacji jak i tą subtelną, wyrażającą się delikatną mimiką, zmianami kolorystyki skóry, itd.. W znacznie mniejszym stopniu zajmuje się „mową zachowania” mimo, że jest to najbardziej spontaniczny sposób wyrażania się człowieka. NeuroLingwistyczne Programowanie zajmuje się także mową naszej wyobraźni mimo, że jest ona dostępna bezpośrednio w introspekcji tylko podmiotowi. Manifestuje się ta mowa mniej lub bardziej świadomie we wszystkich innych rodzajach mowy a jest podstawową mową myślenia i przeżywania podmiotu. We wszystkich tych rodzajach mowy podstawowe zasady, odnoszące się do mowy werbalnej mają zastosowanie. Wszystkie bowiem wypowiedzi odnoszą się do jakiejś rzeczywistości i istotna jest relacja jaka zachodzi między wypowiedzią a tą rzeczywistością - ujmowana w kategoriach prawdziwości, adekwatności czy słuszności lub poprawności. Wypowiedzi mogą być wewnętrznie sprzeczne lub nie, mogą być ze sobą zgodne lub sobie przeciwstawne. Wypowiedzi układają się w jakiś ciąg komunikacyjny i stanowią dialog z samym sobą lub z drugim człowiekiem. Mogą o czymś informować, mogą przekonywać - nawet erystycznie, mogą i poszukiwać nieznanych rozwiązań a więc prowadzić twórcze poszukiwania odpowiedzi na nowe pytania. Tutaj podejście sokratejskie ma szczególne zastosowanie. Także podstawowy dylemat moralny starożytnych – czy dyskusja ma być tylko poszukiwaniem prawdy czy też jedynie walką, w której liczy się przekonanie przeciwnika do swoich tez lub obalenie jego, nawet prawdziwych – jest dylematem na gruncie NeuroLingwistycznego Programowania. Wyrażającym się podstawową wątpliwością co do prawa manipulacji drugim człowiekiem. Przejawia się często w formułowanym wobec NLP zarzucie, że jest sztuką manipulacji. Do czego zatem można przekonywać drugiego człowieka? · Czy do tego, do czego sam chce, nawet jeżeli wiemy, że jest to dla niego szkodliwe? · Może do tego, o czym wiemy, że jest dla niego korzystne mimo, że on sam tego nie chce? · A może do tego, co jest absolutnie, obiektywnie prawdziwe – ale co jest absolutnie, obiektywnie prawdziwe? § Wydaje się, że jedynie do tego, co on sam uważa za korzystne dla siebie i co my także uważamy za korzystne dla niego! v Wtedy jednak módlmy się abyśmy oboje nie byli w błędzie!! | |