| | Rzeczywiście. Po chwili wyszła a raczej wypłynęła uwodzącym krokiem modelki i zaczęła się zbliżać z głębi sklepu w długiej, czarnej, wieczorowej sukni, bez rękawów, z głębokim dekoltem. Z jej blond włosami, uśmiechniętym rozmarzeniem i filuternymi błyskami w oczach wyglądała ślicznie, przyciągając spojrzenia wszystkich obecnych, bez różnicy płci. Na twarzach czekającej na nią trójki także pojawiło się zafascynowanie. Kobieta podeszła do nich na odległość dwóch metrów, zakręciła piruet i uroczo dygnęła. Była naprawdę piękna. W tym czasie, gdy kończyła ruch obrotowy ich twarze uległy znacznej zmianie. Pani w mocno średnim wieku z zatroskaniem na twarzy i w głosie powiedziała: - Dziecko no piękne ale ... czy nie żal ci tylu pieniędzy na tak mało praktyczną rzecz. Tu mężczyzna wtrącił się z marsową miną - Czy widziałaś się w lustrze? Ty naprawdę chcesz to na siebie włożyć?! Twarz kobiety tężała, uśmiech stawał się grymasem. Z nadzieją spojrzała na swoją młodą towarzyszkę. Ta odchyliła się do tyłu, rzuciła jeszcze jedno krytyczne spojrzenie i zdecydowanie stwierdziła – Nie! To nie pasuje do ciebie! Młoda kobieta skuliła się, zgarbiła i ze zwieszoną głową podreptała do przebieralni a suknia wisiała na niej jak na zbyt małym wieszaku. Trójka recenzentów przeżuwała jeszcze swoje opinie ze skupionymi twarzami. Pierwsza, jak przystało, odezwała się najstarsza – Dobrze, że mnie poparliście, taka niepraktyczna suknia za taką kwotę! Mężczyzna żachnął się – Mama to tylko by oszczędzała a w życiu nie chodzi tylko o pieniądze! I z pewnym zdziwieniem na twarzy do młodej kobiety – Siostro, nie spodziewałem się, że podzielisz mój pogląd. Dziękuję ci bardzo, bo ona (to o nieobecnej) tak się liczy z twoim zdaniem. Co innego panna a co innego mężatka (tu zorientowałem się, że niefortunna kobieta to jego żona). Ten dekolt był nie do przyjęcia, urągał przyzwoitości !!! - Zawsze miałam cię za zazdrosnego, nadętego kretyna! Wypaliła pochwalona siostra mężczyzny. - Nigdy nie miałeś gustu! Taka młoda kobieta w czerni? Ma na to jeszcze wiele czasu, teraz potrzebne jest jej coś żywego! - No wiesz?! Wtrąciła się pani w mocno średnim wieku (mama obojga) - Ten twój jarmarczny gust, czerń jest praktyczna na wieczór dla wszystkich. Właśnie nadeszła osoba, której wygląd był przedmiotem opinii i cała czwórka ze skwaszonymi minami wyszła ze sklepu. Mnie zaś naszło pytanie – Co też myśli i myślała sobie ta urocza blondynka po wysłuchaniu tych kompetentnych jurorów? I jak jakiś błysk przypomniały mi się moje osobiste przeżycia, które miałem przed laty, gdy na treningu Practitioner dowiedziałem się o odmienności światów, sposobów opracowywania informacji i języków - wzrokowców, słuchowców i kinestetyków. Oto teraz byłem niemym świadkiem odmienności światów, ocen i języków ludzi, których struktura wartości i kryteria wartościowania są zasadniczo odmienne. Jakie mają szanse porozumienia się, uzgodnienia opinii, ocen, poglądów, przekonywania się? Gdy nie dostrzegają zasadniczej odmienności własnych preferencji odnośnie kryteriów ocen. NLP do tej pory wiele uwagi poświęciło poszukiwaniu formalnej struktury percepcji zmysłowej i zasadniczych różnic między ludźmi w tym zakresie. Przecież to podstawowa droga, którą informacje docierają do człowieka. A czy emocjonalne ustosunkowania się do informacji (przekonania), oceny tych informacji (wartościowania) mają także swoją formalną strukturę? To była myśl, której efektem jest ten tekst. Przecież oceny to jeden z podstawowych mechanizmów konstruowania z odbieranych informacji naszej „mapy terenu” i jeden z istotnych elementów jej „legendy”. Czy tak jak w przypadku doznań zmysłowych, tutaj także można odnaleźć parę zasadniczych form? Gdy zacząłem analizować opisaną wcześniej sytuację, oczywistym stało się, że mimo zbieżności kierunku ocen (ten sam znak), każda z osób oceniających odwoływała się do innego rodzaju wartości. Pani w wieku mocno średnim oceniała suknię podchodząc do niej pragmatycznie. Młody mężczyzna ewidentnie odwoływał się do moralności. Młoda kobieta preferowała zdecydowanie podejście estetyczne. Jakie są zatem podstawowe modalności ocen? Odpowiedź przyszła jakoś automatycznie. Przypomniał mi się klasyczny podręcznik filozofii i jego podstawowe działy: 1. Ontologiczny – coś istnieje lub nie, 2. Epistemologiczny – coś jest prawdziwe lub nie, 3. Etyczny – coś jest moralne lub nie, 4. Estetyczny – coś jest piękne lub nie, 5. Utylitarny – coś jest użyteczne, skuteczne lub nie. I tak oto pięć istotnych, podstawowych działów, obszarów refleksji filozoficznej jawi się jako podstawowe formy kryteriów ocen formułowanych przez ludzi. Podstawowe wymiary wartościowania świata. Funkcjonujące nie w filozofii lecz w codziennym życiu. Pośród tych pięciu wymiarów, dwa – ontologiczny i utylitarny –zdają się nieco odmienne od pozostałych. Epistemologiczny, etyczny i estetyczny są bowiem wymiarami kultury. Trudno je poza nią odnaleźć. Są przez nią wygenerowane i stanowią jej jądro. Wymiar ontologiczny jest jakby istotą świata człowieka. Trudno sobie wyobrazić, odczuć niebyt. Jest to pojęcie wysoce abstrakcyjne i hipotetyczne. Tak dalece, że nie sposób podać konkretny jego desygnat. W zasadzie można mówić o różnych formach, stanach bytowania – byt materialny, byt psychiczny, byt duchowy, byt fantazji. Mówienie o niebycie jest w zasadzie mówieniem o radykalnie odmiennym „innobycie”. Tak jak nasza wyobraźnia nie pojmuje wprost negacji, tak nasza świadomość, a być może cała jaźń, nie pojmuje wprost niebytu. Wobec tego wymiar ontologiczny praktycznie można pominąć, analizując konkretne oceny formułowane przez ludzi w naturalnych sytuacjach (wyłączając jedynie filozofów przy pracy). Wymiar ontologiczny realizuje się praktycznie we wszystkich wymiarach a szczególnie w wymiarze epistemologicznym, gdzie istnienie – nieistnienie znajduje wyraz w dychotomii prawda – nieprawda (jako forma istnienia) i wymiarze utylitarnym, gdzie istnienie – nieistnienie manifestuje się jako dychotomia dostępny (posiadany) – niedostępny (brakujący). Wymiar utylitarny jawi się natomiast jako kryterium ocen, z którego np. korzysta ewolucja - „Dobór naturalny”, „walka o byt” - to realizacje tego wymiaru.. Gdy wymiar utylitarny odniesiemy do meta-refleksji (kultury), to objawi się nam jako prakseologiczny. Prakseologia to jego kulturowa transformacja - wiedza o skutecznym działaniu. Można zatem, rozpatrując rodzaje, typy ludzkich ocen zredukować je do czterech zasadniczych: 1. Epistemologicznego, 2. Etycznego, 3. Estetycznego, 4. Utylitarno/Prakseologicznego. W obrębie każdego z tych typów można wskazać, podobnie jak w typach preferencji zmysłowych, wymiary, parametry bardziej szczegółowe – submodalności ocen, które, by nie zaciemniać obrazu, tutaj pominę. Rozważając te wymiary zdaje się, że istota każdego z nich jest odmienna: - epistemologiczny to poznanie, wiedza, nauka – odwołuje się do prawdy, prawdziwości, sensu a w aspekcie ontologicznym do istnienia jako skutku przyczyny,
- etyczny to moralność – odwołuje się do zasady, normy, słuszności, dobra,
- estetyczny to piękno – odwołuje się do wzorca, poprawności, zgodności z kanonem,
- utylitarny/prakseologiczny to skuteczność – odwołuje się do sposobu, efektu a w wymiarze ontologicznym do celu.
Konflikty pomiędzy wymienionymi, podstawowymi wymiarami ocen, to przykłady typowych, podstawowych dylematów człowieka. Spektakularnymi przykładami konfliktu między wymiarem epistemologicznym a etycznym są problemy granic eksperymentów naukowych, np. problem przeszczepów, klonowania, mutacji czy terapii genetycznej. Tu ciekawostka: pytanie o moralność ewolucji – największego i najbardziej konsekwentnego eksperymentatora – traktowane jest jako nieporozumienie. W historii nauki wymieniać by można bez liku przykładów konfliktów między badaczami, naukowcami, a przedstawicielami moralności. Praktycznie każde znaczniejsze osiągnięcie nauki związane jest z konfliktem, często tragicznym dla autora, między tymi dwoma wymiarami ocen. Przykładem konfliktu pomiędzy wymiarem epistemologicznym a estetycznym jest to sprawa popularyzowania zjawisk uznanych za nieestetyczne, np. poród, defekacja, ekskrementy, zmiany chorobowe – degeneracje, niedorozwoje czy zaburzenia rozwoju, śmierć. W minionych czasach, eksponowanie w cyrkach czy na jarmarkach patologii rozwojowych ciała człowieka lub zwierząt było częstym, ważnym punktem programu. Również publiczne wykonywanie wyroków śmierci. Być może, dlatego też i śmierć bliskich następowała po trosze publicznie, bo w gronie rodziny a nie jak dzisiaj, najczęściej w szpitalnej izolacji a ciało zmarłego było eksponowane a nie skrzętnie ukrywane w „kuferku”. Spory między przedstawicielami orientacji epistemologicznej a utylitarno/prakseologicznej to pytania o opłacalność uprawiania nauk podstawowych. Na całym świecie pozyskiwanie finansów na te badania jest szczególnie trudne. Zrozumienie znaczenia tych badań ograniczone i elitarne. Albo, przeciwnie – nietwórcze przyjemności, zabawy uznawane są za tracenie czasu, energii za bezsensowne działanie. „Bujanie w obłokach”, marzenia, fantazje (również literackie) to zajęcie dla piękno- czy lekkoduchów. Pożytek z tego nijaki. Konflikty pomiędzy orientacją etyczną a estetyczną wyrażają się w rozważaniach o granicach sztuki. Np. ostatni u nas problem pornografii czy w zachodniej kulturze - problem posłużenia się ciałem człowieka i jego fragmentami w wytworach sztuki. Przy okazji ruchów satanistycznych wiele mówiło się i pisało o materialnych symbolach tam używanych, w tworzeniu których, posługiwano się częściami ciała ludzi i zwierząt. Ostatnio spory wywołało posłużenie się ekskrementami jako tworzywem rzeźbiarskim oraz malarskim czy fotograficzne dokumentowanie i eksponowanie zmian chorobowych uwidaczniających się w ciele człowieka. Dyskusje odnośnie anty-sztuki zawierają wiele wątków z tego zakresu. Jednym z zasadniczych wyrazów sporów między etyką a podejściem utylitarno/prakseologicznym to pytanie – Czy cel uświęca środki? Innym - Czy wszystkie instynkty ludzkie są jednakowo moralne? Pytania o granice wolności czy też obrony wartości, doprowadziły do tak kuriozalnych koncepcji jak „święta wojna” czy też „wojna sprawiedliwa”. Natomiast spory o granice obrony koniecznej dostarczają ostatnio naszym mediom sporo atrakcyjnego tworzywa, wyprodukowanego przez nasze sądownictwo. Tutaj zawierają się także problemy wokół środków budżetowych przeznaczanych na działalność ideologiczno-wychowawczą i zapewnienie społecznego bezpieczeństwa. Konflikty pomiędzy orientacją estetyczną a utylitarno/prakseologiczną dostrzeżemy doskonale, obserwując efekty budownictwa określanego jako „jednorodzinne” czy „spółdzielcze”, zwłaszcza z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Nie jest to domeną tylko naszych czasów, w historii architektonicznej zabytkowych obiektów także odkrywamy różne przybudówki, dobudówki, nadbudówki realizujące utylitarność kosztem estetyki. Większość prowizorek, łataniny to także przykłady tego rodzaju konfliktu, w którym estetyka przegrała. Istnienie tego dylematu znajduje swój wyraz w dyskusjach nad estetyzacją opakowań czy w kierunkach studiów artystycznych – sztuka użytkowa i projektowanie przemysłowe. Uświadamiając sobie całość omówionej problematyki, przestają dziwić stany emocjonalne i zwątpienia racjonalne, które nachodzą nas podczas, na przykład słuchania medialnych „gadających głów”. Odkrywamy, że znaczna część toczonych tam dyskusji, ze swej istoty nie może skończyć się porozumieniem. A nawet - w miarę precyzyjnym określeniem obszaru i stopnia rozbieżności poglądów. Ponieważ dyskutanci często nie dostrzegają, iż ich poglądy i argumentacja nie spotykają się na tych samych wymiarach - modalnościach. Ich opinie, oceny, osądy, pomimo pozornej zbieżności (jak w przytoczonej na początku historii) rozmijają się ze sobą, gdyż odnoszą się do innych wymiarów. Bywa też tak, że rozbieżność wynika nie z odmienności ocen, osądów na danym wymiarze lecz odmienności przyjmowanych wymiarów. Tak oto ludzie niby ze sobą rozmawiają, przekonują się, dyskutują a w gruncie rzeczy mówiąc przyjmują, często całkiem nieświadomie, odmienne punkty formalne wartościowania i dziwią się trudnościom w zrozumieniu. Odnoszą wrażenie niezrozumienia czy przyrodzonej tępoty adwersarzy. Słuchacze natomiast tracą wątek dysputy lub uznają, że temat jest niezmiernie skomplikowany i wymaga nie lada fachowości. Albo po prostu opowiadają się za jedną stroną. Tą, której modalności ocen są najbliższe słuchaczowi, pomijając aspekt merytoryczny czyli racje. Nieporozumienie pomimo włożonego wysiłku w jego przezwyciężenie nie zmniejsza się lecz, paradoksalnie powiększa i pogłębia. Spory wokół aborcji, pornografii, zmian podatkowych, ulg pro- i anty-rodzinnych, prywatyzacji, lustracji, dekomunizacji, ideologizacji trwają, nie przybliżając się do wyjaśnienia, uładzenia, doprecyzowania, że nie wspomnę o rozwiązaniu. Zdarza się, że zaczynamy podejrzewać, iż porozumienie jest wręcz unikane, sabotowane a dyskutującym zależy na robieniu zamieszania, wyzwalaniu emocji i utrzymywaniu konfliktu by przy jego pomocy kierować, zarządzać nami. NLP ze swej natury jest pragmatyczne i wobec tego pytania: - Do czego to może być przydatne? oraz - Jak to można rozpoznawać? są czymś oczywistym, naturalnie podstawowym na jego gruncie. Odnośnie pytania pierwszego, to historia opowiedziana na początku tego tekstu i ostatnia refleksja dostarczają sporo materiału faktograficznego, pokazującego gdzie i w jakich okolicznościach spotykamy się z problemami wynikającymi z formułowania i komunikowania ocen przez ludzi. Skuteczne porozumiewanie się to w znacznym stopniu trafne i zrozumiałe przekazywanie osądów, opinii, ocen. Chcąc skutecznie przekonywać, - zmieniać przekonania, poglądy, oceny innych ludzi, co jest jednym z ważnych, podstawowych celów komunikacji, powinniśmy umieć rozpoznawać oczekiwania, preferencje naszych rozmówców w tym zakresie i umieć dostosowywać się do nich z naszą argumentacją. - Jakie mamy wyjście? Moją propozycją jest porządkowanie poglądów, przekonań, argumentacji z pomocą wskazanej struktury formalnej. Pokazywanie sobie i innym, że często różnica czy podobieństwo jest tylko wynikiem pomieszania wymiarów a nie merytoryczną rozbieżnością lub zgodnością. W komunikacji, przestrzeganie zasady - udzielania odpowiedzi na tym samym wymiarze, którymi posłużył się rozmówca lub wyraźne informowanie, że zmieniam wymiar oceny i oczekuję, że rozmówca to dostrzeże (i do tego dostosuje swoją odpowiedź), jest warunkiem redukcji nieporozumień. Odnośnie drugiego pytania, to podobnie jak w przypadku modalności zmysłowych, należy uważnie wsłuchiwać się w język rozmówcy. Są słowa charakterystyczne dla każdego z tych wymiarów (modalności) ocen. Słuchanie, jakich słów używa nasz rozmówca jest wskaźnikiem jaki wymiar wartościowania - w tym kontekście, tej sytuacji czy tym obszarze życia - preferuje. Wiele słów charakterystycznych dla każdego z wymiarów wartościowania użytych zostało w tym tekście przy opisie poszczególnych wymiarów. Nie wyczerpuje to oczywiście podstawowego słownictwa każdego wymiaru. Tak, jak w przypadku języka modalności zmysłowych, tutaj również sporządzenie „słowników” jest możliwe i ma sens praktyczny. Pomijam jednak, w tym miejscu rozważania nad szczegółowymi predykatami językowymi każdego z wymiarów. Tak jak pomijam praktyczne zastosowania w terapii czy coachingu dotyczących „Terapii wartości”™ przy pomocy procesów – form charakterystycznych dla NLP, np. procesu „Krzyża ocen”©. Pamiętać także należy o tym, iż nie jest tak, że człowiek posługuje się tylko jednym wymiarem, acz wyraźnie dostrzegalne są różnice pomiędzy stosowanym najczęściej i tym stosowanym najrzadziej. Nie jest też tak, że nasze preferencje są w czasie i różnych obszarach życia identyczne. Zmieniamy się my i nasze preferencje, nie dzieje się to jednak najczęściej gwałtownie, stąd można mówić o pewnej w miarę stałej tendencji, preferencji trwania pewnych wymiarów a pomijaniu innych. Dostrzeżenie istotnych zmian u człowieka w zakresie stosowanych wymiarów jest bardzo dobrym sygnałem istotnych zmian jego systemu przekonań, wartości. Często gwałtowne zmiany w tym obszarze są wyrazem radykalnej zmiany w osobowości człowieka. | |