1. O multidyscyplinarności pojęcia „zasoby” i kontekstach jego użycia.

We współczesnej psychologii pojęcie zasobów występuję najczęściej w kontekście problematyki stresu i radzenia sobie z jego źródłami i konsekwencjami. Zarówno w podejściu Lazarusa i Folkman (1984, s.19), jak i w koncepcji  Hobfolla (1989, s.516) sam stres definiowany jest w relacji do posiadanych przez jednostkę zasobów.   Co więcej, w koncepcji Hobfolla wszelkie przyczyny stresu traktowane są jako skutek utraty zasobów lub zagrożenia ich utratą bądź też jako skutek zagrożenia dla odzyskania już zainwestowanych zasobów. Pojecie zasobów okazało się również przydatne w kontekście problematyki uwagi, a ściślej
w badaniach nad zależnościami pomiędzy  „zasobami uwagi” a inteligencją i różnicami indywidualnymi w zakresie przetwarzania   informacji (Hunt, Lansman,1982; Nęcka, 1996).

 Równolegle - i niezależnie od badań prowadzonych w kontekście psychologii akademickiej  - pojęcie zasobów zajmuje ważne miejsce m.in. w ramach praktycznej syntezy dorobku różnych nurtów i  badań psychologicznych jakim jest  neurolingwistyczne programowanie (NLP). Należy dodać, że w ramach tej tradycji, zasobów (osobistych) jednostki nie przeciwstawia się zasobom środowiskowym (jak np. w koncepcji Lazarusa) i nie zawęża się ich do lokalizowanych w samym podmiocie wewnętrznych dyspozycji, w sensie zdolności, umiejętności czy kompetencji. W tym ujęciu – do którego i ja się przychylam -  zasobem może stać się cokolwiek czym jednostka dysponuje lub może dysponować jeśli zostaną spełnione określone warunki. Przy takim,  liberalnym  rozumieniu, zasobem jednostki mogą być także inni ludzie, przedmioty a nawet traumatyczne doświadczenia, jeśli zostaną wykorzystane w konstruktywny sposób. Przedstawiciele tego podejścia, Alder i  Heather (2000, s.317) definiują zasoby (resources) jako: „Jakikolwiek środek, za pomocą którego można doprowadzić do osiągnięcia rezultatu: fizjologia, samopoczucie, myśli, strategie, doświadczenie, ludzie, wydarzenia, posiadane przedmioty”[1].

   Nie należy jednak zapominać, że termin ten  nie powstał na terenie psychologii, lecz został przez nią  wchłonięty  z innych dyscyplin naukowych i  wciąż podlega procesowi modyfikacji i dostosowywania dla potrzeb  psychologii w ogóle, a psychologii zdrowia
w szczególności. „Zasoby” już okazały się pojęciem przydatnym i obiecującym, szczególnie przy podejmowani problemów praktycznych o dużej złożoności i wymagających współdziałania  przedstawicielami różnych dyscyplin naukowych i różnych instytucji. Pojęcie zasobów ma bowiem charakter raczej holistyczny (i syntetyczny) niż analityczny. Choćby z tego względu  warto poświecić mu więcej uwagi i zastanowić się nad możliwością jego „wyostrzenia” czy doprecyzowania, gdyż zbyt często posługujemy się nim w sposób intuicyjny, a może nawet arbitralny
 

Pojęcie zasobów ma zatem charakter interdyscyplinarny lub raczej multidyscyplinarny. Od dawna funkcjonuje bowiem w kontekście opisów i rozważań prowadzonych w skali makro; występuje w makroekonomii, w teoriach zarządzania i organizacji i – oczywiście – w ekologii. W klasycznej ekonomi wyróżnia się cztery rodzaje zasobów ekonomicznych, tj.: ziemię, kapitał, prace i technologię. Dodać należy, iż „...przez pojęcie ‘ziemia’ rozumie się wszystkie zasoby naturalne, które mogą być zużyte w procesie produkcji. Należą do nich: ziemia uprawna, lasy, surowce mineralne, zasoby ropy naftowej i gazu oraz zasoby wody” (Cyrson, 1996, s. 20). Jeśli idzie o „pracę”, to współcześnie   zamiast o „sile roboczej” zwykło się mówić o „zasobach ludzkich”, mając na względzie ogół ludzi w wieku produkcyjnym wraz z ich kwalifikacjami, umiejętnościami, zdolnościami i motywacją. Już w tym momencie rysuje się pewien paradoks, ukazujący relatywność  pojęcia zasobów. Otóż, wprawdzie osoby w  wieku produkcyjnym zwykło się traktować jako „zasoby”, lecz problemem, który od dawna i wciąż spędza sen z powiek milionom ludzi nie jest deficyt „zasobów ludzkich”, lecz wzrastające ( w skali globalnej) bezrobocie. Można by powiedzieć, że paradoksalnie mamy tu do czynienia z problemem nadmiaru[2] „zasobów”.

Wprawdzie przywykliśmy nazywać niektóre substancje występujące w naturze, takie jak np. ropę naftową lub węgiel kamienny, „zasobami naturalnymi”,  lecz i w tym przypadku należy pamiętać, że stają się one zasobami tylko pod warunkiem, że w danym kręgu kulturowym istnieje określona tradycja  ich wykorzystywania oraz odpowiednia i niezbyt kosztowna technologia, umożliwiająca przetworzenie i spożytkowanie tych - w gruncie rzeczy „neutralnych substancji”[3] – do zaspokajania aktualnie istniejących potrzeb ludzkich.

 Myślenie o produkcji przemysłowej i „produkowanych usługach” w kategoriach globalno-ekologicznych, poczynając od I Raportu Klubu Rzymskiego z 1972 roku, uświadomiło nam nie tylko fakt ograniczoności tzw. nieodnawialnych zasobów naturalnych. Powoli narasta  też  społeczna świadomość , iż przetwarzanie zasobów naturalnych wiąże się z różnym stopniem energochłonności oraz
z wytwarzaniem efektów ubocznych w postaci odpadów cechujących się różnym stopniem toksyczności i różnym stopniem podatności na procesy naturalnej biodegradacji. Koszty uzyskania potrzebnej  porcji energii (mierzone choćby ilością energii zużytej) z potencjalnego „zasobu naturalnego” mogą bowiem przekraczać ilość uzyskanego nośnika energii. Ponadto do bezpośrednich kosztów uzyskania pożądanego produktu należałoby doliczać koszty społeczne związane z degradacją środowiska oraz koszty związane z utylizację czy neutralizacją produktów ubocznych zwanych odpadami. Świadomość ekologiczna, polegająca chociażby na nawykowym uwzględnianiu negatywnych skutków ubocznych związanych z produkowaniem i używaniem energochłonnych (zwykle będących społecznymi symbolami luksusu)  produktów oraz na uwzględnianiu negatywnych skutków związanych z wyprodukowaniem odpowiedniej ilości energii potrzebnej do wyprodukowania luksusowych acz energochłonnych produktów wciąż jest niewielka. Wciąż jesteśmy skłonni podziwiać i podążać raczej za ludźmi, którzy konsumują dużo energochłonnych towarów i usług (przyczyniając się pośrednio do dewastacji środowiska i eksploatacji naturalnych zasobów) niż za tymi, którzy świadomie ograniczając własną konsumpcję przyczyniają się do „konserwacji” naturalnego środowiska i jego zasobów (por. Mudyń, Ryżak, 1996). Zauważmy jeszcze, że relatywność pojęcia zasobów wyraża się także i w tym, że dla przedsiębiorstwa zajmującego się produkowanie zysków poprzez utylizację odpadów, pożądanym zasobem stają się łatwo dostępne (czyli tanie) „śmieci”

  1.   Ogólna definicja zasobów osobistych 

 Czasem zasoby definiuje się lakonicznie jako „dostępne środki”  Zaletą tego określenia jest, iż pozwala łatwo zauważyć, że środki zależą od realizowanych celów. „Cele” i „środki” są bowiem pojęciami komplementarnymi. Nie ma sensu spierać się czy coś jest „środkiem” dopóki cel jest nieznany lub bardzo nieokreślony. Coś staje się zasobem dopiero  w relacji do określonej (doraźnej) potrzeby lub długoterminowego, acz sprecyzowanego celu. Można więc powiedzieć, że relatywność zasobów wyraża się m.in.
w tym, iż coś staje się zasobem dopiero w relacji do określonych potrzeb lub celów. Zważywszy, że większość naszych potrzeb ma charakter instrumentalny, tzn. potrzebujemy czegoś ze względu na coś innego, co z kolei jest nam potrzebne w związku z czymś jeszcze innym  (a nie ze względu na swą nieodpartą atrakcyjność lub życiową konieczność), sytuacyjnie niemal wszystko może uzyskać walor przydatnego zasobu. Nawet przekonywująco demonstrowana bezradność.

 Mając powyższe na względzie można zaproponować wstępną, bardzo ogólną definicję zasobów. Otóż, „Zasobem osobistym może stać się  cokolwiek (materia, energia, informacja), o ile  zostanie wykorzystane przez jednostkę dla zaspokojenia jej doraźnych potrzeb lub   realizacji jej (długoterminowych) celów”. Mówiąc ściślej, zasobem może stać się nie tylko porcja materii, energii lub informacji, lecz także (meta)informacja o źródle  materii, energii bądź informacji o lokalizacji lub sposobie dostępu do potrzebnej informacji.

Newralgicznym aspektem pojęcia „zasoby” są  kwestie związane z ich dostępnością lub niedostępnością. Kwestiom tym warto poświęcić więcej uwagi.  Podobnie jak relacja do potrzeb (lub celów) również dostępność jest definicyjnym warunkiem przypisania czemuś statusu zasobu. Innymi słowy, samo istnienie czegoś (przydatnego dla realizacji naszych celów) co jednak nie jest dla nas dostępne lub o istnieniu czego nie wiemy), nie jest wystarczającym warunkiem nazwania tego naszym zasobem. Niewątpliwie rezerwy   walutowe jakimi dysponuje NBP nie są moim zasobem, gdyż nie mam do nich dostępu. Podobnie, skuteczne zaklęcia, których nie znam również nie wchodzą w skład moich zasobów.  Istnieje też szeroka klasa sytuacji o wiele mniej jednoznacznych, gdzie dostępność do wcześniej posiadanych zasobów staje się bardzo problematyczna. Czy np. skradziony samochód ( w dodatku nie ubezpieczony), który jeszcze niedawno był moją własnością, dalej zasługiwałby  na miano osobistego zasobu, mimo że aktualnie nim nie dysponuję, czyli  nie mam do niego dostępu? Czy pieniądze, które pożyczyłem, a których nie mogę odzyskać dalej są moim zasobem? Czy honorarium, które miałem dostać lecz – z nieznanych mi powodów - go nie dostałem, powinienem zaliczać do własnych zasobów? Generalnie, czy można mieć zasoby, a zarazem nie mieć do nich dostępu?

  1.   Analityczna definicja zasobów; zasoby faktyczne i potencjalne

 Formalnie biorąc, należałoby uznać, że coś - do czego nie mam dostępu - nie jest moim faktycznym zasobem - przynajmniej tak długo, jak długo to coś jest dla mnie wciąż nie dostępne.  Zasoby do których nie mamy dostępu przestają być (naszymi) zasobami. Nietrudno zauważyć, że w wielu sytuacjach dostęp do czegoś, co uznajemy za przydatne, ma charakter warunkowy. Innymi słowy, dostęp do czegoś, co kiedyś było moim zasobem, lub dostęp do czegoś, o czym wiem, że istnieje (choć  wcześniej tym nie dysponowałem) może stać się faktem, o ile  zostanie spełniona sekwencja odpowiednich warunków. Jeśli np., pożyję dostatecznie długo, jeśli wierzyciel nie zbankrutuje, jeśli wygram proces sądowy, jeśli decyzję sądu uda się wyegzekwować..., to najprawdopodobniej odzyskam zainwestowane środki. Jeśli np., coś wprawi mnie w dobry nastrój, to najprawdopodobniej odzyskam dostęp do (aktualnie niedostępnego) poczucia humoru. 

Chcąc wyostrzyć pojęcie zasobów, wskazane wydaje się wprowadzenie rozróżnienia na zasoby faktyczne i zasoby potencjalne. Zasobami faktycznymi byłoby wszystko to, co sprzyja realizacji moich potrzeb bądź celów, a do czego w danym momencie czasu (i „stanie świadomości”)  mam bezpośredni, niekwestionowany  dostęp. Natomiast, jeśli dostęp do czegoś (przydatnego) ma charakter warunkowy  - czyli być może zostanie przez jednostkę uzyskany lub odzyskany w przyszłości - można by mówić, co najwyżej, o zasobach  potencjalnych[4]

A zatem, aby móc mówić o faktycznych zasobach osobistych  muszą być spełnione co najmniej cztery warunki:

a)       jednostka musi posiadać  określoną potrzebę lub sprecyzowany cel,

b)      musi istnieć  pewne „coś”, w sensie materii, energii lub informacji,

c)       jednostka musi wiedzieć (w sensie deklaratywnym lub proceduralno-intuicyjnym) o istnieniu tego „czegoś”,

d)       musi też  dostrzegać relację między tym „czymś” a określoną potrzebą.

W świetle w/w warunków, zasoby nie tyle istnieją (bądź nie istnieją) w sposób obiektywny, co raczej coś staje się czyimś zasobem, okazuje  się „zasobem dla”, jeśli zostaną spełnione odpowiednie warunki. Zgodnie z tym podejściem można dojść do nieco paradoksalnego wniosku, iż zasoby osobiste rosną wraz z zaistniałymi potrzebami i podejmowanymi wyzwaniami, które skłaniają jednostkę do zmiany perspektywy lub  reorganizacji własnego doświadczenia i dokonania redefinicji już posiadanych informacji pod kątem zaistniałych potrzeb i realizowanych celów. Może to pociągać za sobą zmianę percepcji  i sposobów kategoryzacji  dostępnych elementów własnego środowiska naturalnego i społecznego.  „Potrzeba” jest bowiem nie tylko „matką wynalazków”, lecz również generatorem szerzej rozumianych zasobów. Realizowane cele nie tylko wiążą się ze zużywaniem już posiadanych zasobów, lecz – w sensie dosłownym – kreują też nowe zasoby[5].

Zważywszy, że żyjemy na Planecie, której rozmiary są ograniczone, a którą K. Boulding porównał do statku kosmicznego (rozumianego jako system zamknięty) , nawet tzw. zasoby naturalne nie istnieją już w stanie wolnym - jak zakładał to kiedyś
J. Locke (1989)- są zazwyczaj czyjeś, w tym sensie, iż dostęp do nich regulują prawa własności.  Dlatego też do wymienionych czterech warunków często dochodzi jeszcze jeden.  A mianowicie, prawo do dysponowania „czymś”, które (jeśli pominąć dzierżawienie, leasing czy wynajem) najczęściej wiąże się z prawem własności. Nawiązując do rozróżnienia na zasoby faktyczne
i potencjalne, możemy przyjąć na mocy definicji, że o zasobach potencjalnych  można mówić wówczas, gdy spełnione są co najmniej dwa spośród wcześniej wymienionych warunków. Należy więc podkreślić, że „potencjalność” jest zmienną stopniowalną, tzn. „coś” pozostaje zasobem potencjalnym zarówno wówczas, gdy przekształcenie „tego” w czyjś „zasób faktyczny” wymaga spełnienia tylko jednego dodatkowego  warunku, jak i wówczas gdy spełnionych musi być więcej warunków.

Zależność między posiadaną wiedzą a „potencjalnością”, „faktycznością” lub brakiem zasobu ilustruje  rycina 1, nawiązująca do modelu świadomości w ujęciu Johari. Przyjęto tu założenie, że wszyscy posiadają taką sama potrzebę (cel) a tylko jedna osoba (tutaj „ja) jest posiadaczem  „czegoś”, co wiąże się z jej realizacją.

 

Ryc.1.

Relacje między posiadaną wiedzą a dostępnością zasobu

 

 

Ja wiem, że posiadam „coś”

i dostrzegam związek tego „czegoś” z dana potrzebą

Ja nie wiem, że posiadam to „coś” i nie dostrzegam związku
z daną potrzebą

 

Inni wiedzą, że  posiadam „coś”
i dostrzegają związek

 z dana potrzebą

(1)

jest to moim faktycznym zasobem (jawnym)  oraz

potencjalnym zasobem

dla innych

(2)

 

jest to potencjalnym   zasobem dla innych

Inni nie wiedzą, że posiadam „coś” i nie dostrzegają związku
z daną potrzeba

(3)

jest to moim faktycznym zasobem (ukrytym dla innych)

(4)

brak zasobu

 

Ryc.1   pozwala m.in. wyraźnie dostrzec fakt, iż – przy założeniu dobrej wzajemnej komunikacji – może nastąpić wyrównanie wiedzy in plus i skutkiem tego wszyscy uczestnicy interakcji znajdą się w sytuacji opisanej w ćwiartce (1). Oznaczałoby to przejście od „braku zasobu” do stania się  „potencjalnym zasobem dla innych”, oraz od bycia „potencjalnym zasobem dla innych” do stania się „moim faktycznym zasobem”.

  1. Pomnażanie zasobów poprzez ich ujawnianie a dylemat dostępności zasobów.

Z tego punktu widzenia, jeśli spojrzeć na oddziaływania o charakterze terapeutycznym i szeroko rozumianą pomoc psychologiczną (włączając w to wszelkiego typu grupy wsparcia), można dojść do wniosku, iż dochodzi tam do  odkrywania nowych zasobów pacjenta (klienta, uczestnika) oraz przekształcania potencjalnych zasobów jednostki w zasoby faktyczne.  Można by twierdzić, rozumując w duchu G. Batesona (1996), że podstawowym zasobem każdej (nastawionej na współpracę) grupy są różnice[6]. Są to różnice  doświadczeń życiowych, różnice w zakresie posiadanej wiedzy i specyficznych informacji oraz umiejętności, różnice w zakresie dominujących punktów widzenia i preferowanych wartości. W trakcie wzajemnych interakcji, przy założeniu  dobrej komunikacji między uczestnikami spotkań,  następuje wyrównywanie poziomu wiedzy in plus. W rezultacie  rośnie też prawdopodobieństwo wypełnienia każdego z czterech wcześniej wymienionych warunków „bycia faktycznym zasobem”, skutkiem  czego jakieś „x” może stać się faktycznym zasobem dla ”Y”.

  Złożoność możliwych relacji związanych ze stopniem dostępności zasobu w zależności od posiadanej wiedzy przedstawia poniższe zestawienie (Ryc. 2).

Ryc. 2.

Relacje miedzy zasobami faktycznymi i potencjalnymi zależnie od stopnia posiadanej wiedzy i bycia właścicielem „czegoś”.

 

 

 

Nie wiem

o istnieniu tego „czegoś”

Wiem, że to „coś” istnieje, lecz

 nie wiem,  że to posiadam

Wiem, że to posiadam, lecz nie dostrzegam związku z daną potrzebą

 

Wiem, że to posiadam
i dostrzegam związek

z daną potrzebą

Inni nie wiedzą o istnieniu tego „czegoś”

1

brak zasobu

2

jest potencjalnym zasobem

- tylko dla mnie

3

jest potencjalnym zasobem

- tylko dla mnie

4

jest tylko moim

 faktycznym zasobem

 

Inni wiedzą
o istnieniu tego „czegoś”

5

jest potencjalnym  zasobem

tylko dla innych

6

jest potencjalnym  zasobem

- dla mnie

- dla innych

7

jest  potencjalnym zasobem

- dla mnie                 - dla innych

8

jest moim

 faktycznym zasobem,

potencjalnym zasobem dla innych

Inni wiedzą, że to „coś” istnieje i że ja to posiadam

9

jest  potencjalnym zasobem

tylko dla innych

10

jest  potencjalnym zasobem

- dla mnie

- dla innych

11

jest potencjalnym zasobem

- dla mnie

dla innych

12

jest moim

 faktycznym zasobem,

potencjalnym zasobem dla innych

Inni wiedzą, że ja „to” posiadam

i dostrzegają związek z daną potrzebą

13

jest potencjalnym zasobem

tylko dla innych

14

jest potencjalnym  zasobem

- dla mnie

-  dla innych

15

jest potencjalnym zasobem

- dla mnie

dla innych

16

jest moim

faktycznym zasobem, 

potencjalnym zasobem dla innych

 

Rycina 2 dotyczy zatem sytuacji w której dana jednostka w pewnym sensie (potencjalnie) posiada „coś”, co  wyjściowo nie jest jej zasobem faktycznym, gdyż albo nie wie, że to „coś” posiada (dysponuje), albo nie dostrzega relacji pomiędzy tym czymś a jakąś własną potrzebą. Dzięki procesowi komunikacji może dojść do reorganizacji doświadczenia i podwyższenia poziomu wiedzy u danej jednostki oraz u innych uczestników komunikacji. W rezultacie „coś” może stać się faktycznym zasobem dla jednostki, która już to coś potencjalnie posiadała (w sensie przedmiotu, informacji, umiejętności lub innej trwałej dyspozycji osobowościowej)
i potencjalnym zasobem dla innych. Chodzi o to, że inni mogą mięć ochotę skorzystania z naszych osobistych zasobów. Mogą to robić w sposób jawny (prosząc nas np. o pożyczkę lub  o podzielenie się posiadanymi informacjami czy też  o  wspomożenie ich ujawnionymi przez nas umiejętnościami technicznymi,  społecznymi lub jeszcze innymi) lub w sposób pośredni, odwołując się do różnych strategii manipulacyjnych. Co więcej, jak wiadomo, wiedza o czyichś (powszechnie pożądanych) zasobach może inspirować innych ludzi do działań nielegalnych, takich jak kradzież, rozbój, czy wyłudzenie. Są zatem powody, co podkreśla między innymi Ratajczak (2000, s. 78), by mówić o „zarządzaniu” własnymi  zasobami. Idąc dalej za ta myślą, można zaryzykować tezę, iż w trakcie życia człowiek uczy się m.in. bardziej efektywnego zarządzania szeroko rozumianymi zasobami osobistymi. Wydaje się też, że mielibyśmy tu do czynienia z umiejętnością o charakterze meta-poznawczym, w podobnym sensie jak mówi się np. o meta-pamieci lub poznawczych meta-strategiach uczenia się i nabywania wiedzy.

 Tak czy inaczej, należy zauważyć, że istnieją powody dla których ludzie powstrzymują się przed ujawnianiem zasobów osobistych
a jeśli już, to czynią to w sposób mniej lub bardziej wybiórczy. Nawet jeśli zasobami są własne zdolności czy umiejętności, powody dla których nie spieszymy się z ich ujawnianiem mogą być analogiczne jak w przypadku numerów pinu w przypadku własnej karty płatniczej.

W odróżnieniu od sytuacji rozpisanej w Ryc. nr 2 gdzie tylko jedna osoba („ja) była nieświadomym posiadaczem czy potencjalnym dysponentem czegoś, jak najbardziej do pomyślenia jest również i taka sytuacja, gdy wszyscy (lub niemal wszyscy) uczestnicy procesu komunikacji są potencjalnymi dysponentami (posiadaczami) tego samego (np. jakiejś zdolności) równocześnie nie zdając sobie sprawy z tego faktu lub z przydatności czy  pozytywnych konsekwencji tego faktu. Wydaje się, że bardzo często mamy do czynienia z taką właśnie sytuacją w przypadku różnego rodzaju grup wsparcia (począwszy od grup AA i DDA a skończywszy na grupach wsparcia dla rodziców dzieci autystycznych), o których wiadomo skądinąd, że aktywne w nich uczestnictwo prowadzi do nadspodziewanie dobrych rezultatów, że skutkuje poprawą funkcjonowania psychicznego, społecznego i w ogóle  poprawą stanu   zdrowia w jak najszerszym sensie tego słowa. W odróżnieniu od wielu sytuacji związanych z pomaganiem lub profesjonalnie uprawianą psychoterapią, gdzie przyrost zasobów (przynajmniej psychicznych) u jednego z uczestników interakcji prowadzi
o uszczuplenia zasobów drugiego z uczestników (nierzadko prowadząc wręcz do tzw. wypalenia zawodowego), występujące tam interakcje (transakcje wymiany) zdają się podlegać zasadzie „Win-Win”. Mielibyśmy więc do czynienia ze swoistą formą synergii
i z nieco paradoksalną na pozór sytuacją, kiedy to dzielenie się i wymiana zasobów w kontekście grupy    sprawia, iż poziom zasobów osobistych  poszczególnych uczestników rośnie - lub mówiąc górnolotnie - „pomnaża się wskutek dzielenia”. Pojawia się pytanie jak to jest możliwe.

Unikając tu systematycznej konfrontacji z tym interesującym pytaniem, można odnotować przynajmniej dwie cechy tej sytuacji, które wydają się  tu nie bez znaczenia. Po pierwsze, za sprawą nieuniknionej różnorodności (w sensie osobistych doświadczeń, informacji ) uczestników, grupę spotkaniową  można traktować jako źródło potencjalnych zasobów dla poszczególnych uczestników. Oprócz zasobów o charakterze poznawczo-edukacyjnym i instrumentalnym, grupa stanowi też potencjalne źródło zasobów emocjonalnych. Warto przypomnieć, że wśród zasobów osobistych sprzyjających zachowaniu lub przywracaniu zdrowia wymienia się również „możliwość  emocjonalnej ekspresji” (por. Poprawa, 1996, s. 123-125). A tak się składa, że ekspresja emocji wymaga bycia w bezpośrednim kontakcie z innymi, konkretnymi  ludźmi. Nawiasem mówiąc, na liście zasobów S. Hobfolla The Conservation of Resources Evaluation (za Heszen-Niejodek, 2000, s. 473) również znajdujemy takie „emocjonalne” zasoby, jak: „Poczucie, że jest się wartością dla innych”, „Intymność z przynajmniej jednym członkiem rodziny” lub „Uznanie dla własnych dokonań”.

Dylemat dostępności zasobów sprowadza się do tego, iż zwiększając stopień otwartości w sytuacjach komunikacyjnych
(a zwłaszcza w bezpośrednich kontaktach interpersonalnych) i ujawniając tym samym swoje potrzeby, osobiste przekonania
i problemy, zwiększamy szanse na rozpoznanie własnych potencjalnych zasobów i zwiększenie ich dostępności (dla siebie) oraz nauczenie się nowych sposobów radzenia, lecz ujawniając własne potrzeby i potencjalne zasoby, sprawiamy zarazem, że stają się one dostępne także dla innych osób. Tym samym pojawia się (realne lub tylko subiektywne) niebezpieczeństwo, że staniemy się przedmiotem manipulacji ze strony innych ludzi a nasze zasoby zostaną wykorzystane dla realizacji ich potrzeb zamiast naszych.

  1.   Dostępność zasobów zależna od  „stanu podmiotu”

Niekiedy „ścieżka dostępu” do określonej informacji lub dawno nie wykorzystywanej specyficznej umiejętności ma charakter stricte poznawczy – na podobnej zasadzie jak informacja o lokalizacji bibliotecznego katalogu (lub bazy danych) pozwala nam zlokalizować i dotrzeć do poszukiwanego tekstu. W takich przypadkach zwykło się mówić o tzw. wiedzy deklaratywnej. Oczywiście, informację o lokalizacji bardziej specyficznych, aktualnie poszukiwanych informacji można by nazywać meta-informacją, a wiedzę o lokalizacji oraz formalnych i treściowych  właściwościach wiedzy szczegółowej (przedmiotowej) można by nazywać meta-wiedzą. W skład zasobów osobistych przede wszystkim wchodzą jednak szeroko rozumiane zdolności
i umiejętności praktyczne, które zwykło się określać mianem „wiedzy proceduralnej” (wiedzy typu „jak”).
W jej zakres wchodzą programy i metaprogramy zachowań o zróżnicowanym stopniu plastyczności bądź sztywności. Wiele z nich - ze względu na wysoki stopień automatyzacji - zasługuje na miano nawykowych form radzenia sobie w odniesieniu do pewnych typów sytuacji. Jak zauważają Kofta i Doliński (2000, s. 566-567), w odróżnieniu od wiedzy deklaratywnej, „wiedza ta jest zasadniczo niedostępna naszej świadomości i trudna do modyfikacji..”. Należy przypuszczać, że o jej dostępności w konkretnej sytuacji  decydują nie tyle sygnały czy też „wskazówki” stricte poznawcze w aktualnym polu percepcji, co raczej aktualny stan emocjonalno-motywacyjny podmiotu. W nawiązaniu do koncepcji Lazarusa i Folkman można by oczekiwać, że stan emocjonalny podmiotu rozstrzyga się w trakcie pierwotnej i wtórnej oceny sytuacji stresowej, a następnie rodzaj wzbudzonych emocji decyduje o tym, jakie obszary wiedzy proceduralnej zostaną zaktywizowane (sytuacyjnie dostępne) i ujawnią się w sposobie reagowania jednostki Liczne badania związane z koncepcją pamięci zależnej od stanu (state-dependent memory) dostarczają przekonywujących dowodów, że to czego nauczyliśmy się w określonym stanie fizjologiczno-emocjonalno-motywacyjnym okaże się o wiele łatwiej dostępne (i zostanie uruchomione) niż alternatywne elementy wiedzy proceduralnej gdy podmiot znajdzie się
w analogicznym stanie.

Mając na względzie badania opisywane pod takimi hasłami jak: „pamięć zależna od stanu”, „pamięć zależna od kontekstu”, „zasada specyficzności kodowania” (Tulving, Thomson, 1973) lub „przetwarzanie dostosowane do transferu”, których przeglądu dostarcza monografia Andersona (1996, s. 327-334) można sformułować tezę, iż w warunkach wzbudzonego stresu najbardziej dostępne stają się te programy zachowań i sposoby (procedury) przetwarzania  informacji, których nauczyliśmy się
w stanie stresu
, czyli w innych sytuacjach stresowych[7]. Niestety, można sądzić, że w warunkach podwyższonego stresu każdy
z nas zdążył przyswoić sobie wiele nazbyt prostych, nieracjonalnych lub wręcz prymitywnych sposobów radzenia sobie czy to
z zewnętrznymi sytuacjami, czy też (rozładowaniem) nadmiaru negatywnych emocji. Nie ulega wątpliwości, że w warunkach silnego stresu dochodzi często do „zawężenia pola świadomości” i wyraźnego pogorszenia przebiegu czynności poznawczych. Podobnie jak w przypadku paniki, często mamy do czynienia z jakościowa zmianą w funkcjonowaniu procesów poznawczych, prowadzącymi do skrajnie nieracjonalnych decyzji. Warto tu przypomnieć hipotezę K. Obuchowskiego (1970), że silne emocje negatywne powodują przejście na inny, filogenetycznie starszy  poziom orientacji (przetwarzania informacji) i w rezultacie, np. osoby korzystające
z dobrodziejstwa  kodów hierarchicznych i umiejętności myślenia abstrakcyjnego, przechodzą na poli- lub mono- konkretny poziom przetwarzania informacji.

Autorzy pracy „Racjonalność decyzji”, Tyszka i Zaleśkiewicz (2001), formułują   trzy zasady postępowania przy podejmowania decyzji w warunkach stresu. Najbardziej obiecująca i praktycznie wypróbowana w szkoleniu różnych grup zawodowych, których działanie przebiega często w warunkach silnego stresu (poczynając od oddziałów antyterrorystycznych i straży pożarnej)  , jest zasada 2 – „Bądź przygotowany zawczasu” Istota tej zasady sprowadza się do „proceduralizacji”
i automatyzacji podejmowania decyzji i stosownych działań w (powtarzających się, czyli dających się przewidzieć) sytuacjach skrajnego stresu, które najczęściej wiążą się także z presją czasu. Pamiętając, że w warunkach stresu najbardziej dostępne mogą być umiejętności  nabyte w innych sytuacjach stresowych, odpowiednie szkolenia również powinny przebiegać w warunkach raczej stresujących niż relaksujących. Trudnym do zastąpienia elementem takich szkoleń wydaje się  metoda symulacji naturalnych (prawdopodobnych) okoliczności (w sensie np. próbnego alarmu) i przekształcanie odpowiednich procedur w nawykowe reagowanie. Prawdopodobnie, przynajmniej u niektórych osób, skłonność do przechodzenia  na „automatyczne sterowanie”
w warunkach silnego stresu wiąże się z sytuacyjnym wyłączaniem emocji, którego subiektywnym korelatem może być poczucie depersonalizacji (por. Sęk i inni, 1996) i w ogóle poczucie nierealności  sytuacji,  w której jest się aktywnym uczestnikiem.

Pamiętać należy, że najważniejsze zasoby wewnętrzne jednostki miewają charakter pozaświadomy, i – co za tym idzie – uruchamianie ich zakłada bycie w dobrym kontakcie z własną nieświadomością Wiele skutecznych technik stosowanych w ramach NLP polega na „obejściu świadomości” jednostki (najlepiej poprzez uzyskanie jej przyzwolenia) i poprzez wyobraźnię nawiązanie kontaktu z nieuświadamianymi przez jednostkę zasobami. W nawiązaniu do poglądów Miltona Ericksona, J. O’Connor i J. Seymour (1996, s.138) ujmują to następująco  - „Ktoś decyduje się na terapię, ponieważ wyczerpał już swoje świadome zasoby. Jest
w potrzasku. Nie wie, czego potrzebuje i gdzie można to znaleźć. Trans daje szanse rozwiązywania problemów, ponieważ omija świadome myślenie i czyni nieświadome zasoby dostępnymi”. I dalej – „Większość zmian ma miejsce na poziomie nieświadomym
i stąd oddziałuje dalej. Świadoma kontrola nie jest potrzebna, by zainicjować zmiany, i często ich wcale nie rejestruje. Ostatecznym celem każdej terapii jest dla pacjenta odzyskanie zasobności w zakresie dla niego odpowiednim. Każdy ma bogata historie osobistą, wypełnioną doświadczeniami i zasobami, które mogą być odzyskane. Zawiera ona cały materiał potrzebny nam do dokonania zmiany, jeśli tylko potrafimy po niego sięgnąć (op. Cit., s. 138-139).

  1. Uwagi końcowe

 Kończąc, należałoby podkreślić, że pojęcie zasobów (osobistych) ma charakter wysoce relatywny, gdyż o tym, czy „coś” stanie się zasobem, czy przeszkodą lub barierą decyduje aktualna potrzeba lub długoterminowy (acz sprecyzowany) cel, który pragniemy zrealizować.  Trudność polega m.in. na tym, iż w kontekście współczesnych uwarunkowań społeczno- kulturowych bardzo trudno jest wyznaczyć granicę pomiędzy potrzebami podstawowymi a przejawami luksusu, snobizmu i w ogóle tzw. „sztucznymi potrzebami” (por. Valaskis i inni, 1988)  lub wręcz „niepotrzebnymi (pseudo)potrzebami”. Dość przekonywująco brzmi radykalnie sformułowana teza, iż współcześnie odpowiedź na pytanie: „Ile jest dosyć” (Robin, 1990) znają już tylko zwierzęta. 

Interesującą sprawą  wydają się też dominujące przekonania różnych grup ludzi w odniesieniu do kwestii (nie)ograniczoności własnych potrzeb oraz (nie)ograniczoności własnych zasobów. Można bowiem sądzić, że posiadane (choć niekoniecznie uświadamiane) przekonania w tym zakresie, tj. dotyczące relacji pomiędzy posiadanymi zasobami a własnymi potrzebami, w dużym stopniu determinują styl życia, poczucie satysfakcji czy bilans życiowy ich „posiadaczy”(Mudyń, 2000).

Biorąc pod uwagę kryterium ograniczoności (bądź nieograniczoności) zasobów i potrzeb, można wyróżnić  cztery  pary przekonań z których każda  -  jak się zdaje – prowadzi do odmiennych konsekwencji psychologicznych: 1) moje zasoby są ograniczone, lecz moje potrzeby są nieograniczone, 2) moje zasoby są ograniczone i potrzeby (również) są ograniczone, 3) moje zasoby są nieograniczone i potrzeby (też) są nieograniczone, 4) moje  zasoby są nieograniczone, natomiast moje potrzeby są ograniczone. Problem uwarunkowań i psychologicznych konsekwencji  zasygnalizowanych tu przekonań wymagałby  jednak osobnego rozwinięcia.  

Bibliografia

  1. Anderson, J. R., (1998). Uczenie się i pamięć Integracja zagadnień. Warszawa: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.
  1. Alder, H., Heather, B., (2000). NLP w 21 dni. Poznań: Dom Wydawniczy REBIS.
  1. Bateson, G., (1996). Umysł i przyroda. Jedność konieczna.  Warszawa: PIW.
  1. Cyrson, E., (1996). Wybór ekonomiczny. W: E Cyrson (red.) Kompedium wiedzy o gospodarce (s. 9-34). Warszawa-Poznań: Wydawnictwo Naukowe PWN.
  1.  Heszen-Niejodek, I., (2000). Teoria stresu psychologicznego i radzenia sobie. [W:] J. Strelau (red.) Psychologia. Podręcznik akademicki (s. 463-478). Tom 2.  Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  1. Hobfoll, S. E., (1989). Conservation of resources. A new attempt at conceptualizing stress. American Psychologist, 44, 513-523.
  1. Hunt, E., Lansman, M. (1982). Idividual differencess in attention. W: R. J. Sternberg (red.), Advances in the psychology  of human intelligence (s. 207-254). Hillsdale, NY: Erbaum.
  1. Kofta, M., Doliński, D., (2000). Poznawcze podejście do osobowości. W: J. Strelau (red.) Psychologia . Podręcznik akademicki (s 561-600). Tom 2. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
  1. Lazarus, R. S., Folkman, S. (1984). Stress, appraisal and coping. New York: Springer. 
  1. Locke, J., (1989). Natural Rights and Civil Society. W:M. D. Henley (red.) Right Conduct. Theories and Applications
    (s. 42-49). New York: Random House.
  1. Mudyń, K., (1996a). Idea systemu zamkniętego a etyczne implikacje posiadania. Prakseologia, 130-133, 530-564.
  1. Mudyń, K., Ryżak, Z., (1996b). Symboliczne znaczenie zachowań konsumpcyjnych i „konserwacyjnych”, [W:] S. Partycki (red.), Społeczny wymiar rynku (151-158). Lublin: Wydawnictwo UMCS.
  1. Mudyń, K., (2000). Granice konkurencji jako problem (nie)ograniczoności zasobów i (nie)ograniczoności ludzkich potrzeb. Prakseologia, 140, 37-53.
  1. Nęcka, E., (1996). The attentive mind: Intelligence in relation to selective attention, sustained attention, and dual task performance. Polish Psychological Bulletin, 27, 3-24.
  1. Obuchowski, K., (1970). Kody orientacji i struktura procesów emocjonalnych. Warszawa: PWN.
  1. O’Connor, J., Seymour, J., (1996). NLP. Wprowadzenie do programowania neurolingwistycznego. Poznań: Zysk i S-ka.
  1. Pilzer, P. Z., (1995). Nasz dobrobyt bez granic.  Warszawa: Wydawnictwo Medium.
  1. Poprawa, R., (1996). Zasoby osobiste w radzeniu sobie ze stresem. W: G. Dolińska-Zygmunt (red.) Psychologia zdrowia (s. 99-136). Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego.
  1. Ratajczak, Z., (2000). Stres – radzenie sobie – koszty psychologiczne, W: I. Heszen-Niejodek, Z. Ratajczak (red.) Człowiek w sytuacji stresu (s. 65-87). Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.
  1.  Robin, V., (1990). How Much is Eneough? In Context. A  Quarterly of Human Sustainable Culture, No 26. Dostepne: Http://www.contxt.org/I-CLIB/IC26/Robin 2.htm.
  1. Sęk, H., Beisert, M., Pasikowski, T., Ścigała, I.,  (1997). Mechanizmy stresu i wypalenia zawodowego w modelu poznawczo-kompetencyjnym. Kolokwia Psychologiczne: Psychologia poznawcza w Polsce (s. 169-194). Tom 6,  Warszawa: Instytut Psychologii PAN.
  1. Tart, Ch. T., (1975). States of Consciousness. New York: E. P. Dutton & Co.
  1. Tulving, E., Thomson, D. M. (1973). Encoding Specificity and retrieval processes in episodic memory. Psychological Review, 80, 352-373.
  1. Tyszka, T., Zaleśkiewicz, T. (2001). Racjonalność decyzji. Pewność i ryzyko.  Warszawa: Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne.
  1. Valaskakis, K., Sindel, P. S., Smith, J. G., Fitzpatrick-Martin, I. (1988). Propozycje dla przyszłości. Społeczeństwo konserwacyjne. Warszawa: PIW.
  1. Zimmermann, E., (1951). World Resources and Industries. Dostępne: http://openet.ola.bc.ca/geog270/topics/economic/primary/resources.html     

 

 

 Przypisy:


[1] Przy takim rozumieniu „zasoby osobiste” można by przeciwstawiać ewentualnie zasobom pozostającym w dyspozycji innych  większych systemów społecznych, takich  jak określona grupa, instytucja, organizacja społeczna czy państwo.

[2] Zauważmy, że niepisany obyczaj językowy nie pozwala mówić o nadmiarze zasobów. Zaczynamy nazywać coś zasobem dopiero, gdy okazuje się, iż  z jakichś względów mamy do czynienia z czymś potrzebnym, czyli wartościowym. Co więcej, jesteśmy skłonni przypisywać czemuś (dodatnią) wartość, dopiero gdy okaże  się czymś deficytowym w stosunku do naszych  potrzeb, czyli gdy okaże się dostępność „tego” jest ograniczona.

[3] Nawiązuję tu do koncepcji E. Zimmermanna, który w swej pracy „World Resources and Industries” (1951) podkreślał, iż wszelkie elementy naturalnego otoczenia są de facto „neutralną materią” (neutral stuff), która może stać się „naturalnym zasobem” dopiero po spełnieniu szeregu warunków, takich jak tradycja kulturowa, odpowiednia technologia, a  w konsekwencji świadomość jego użyteczności (przydatności), podzielana przez daną grupę lub lokalną społeczność.   

[4] Brak wyraźnego rozróżnienia miedzy „zasobami faktycznymi a „zasobami potencjalnymi” często pociąga za sobą całkiem praktyczne , a niekiedy nawet bolesne konsekwencje.  W ramach myślenia życzeniowego, które przydarza się każdemu, miewamy bowiem skłonność do „dzielenia skóry na niedźwiedziu”. Skądinąd wiadomo też, że przedsiębiorstwa wpadają w poważne tarapaty (z bankructwem włącznie) nie tyle wskutek ewidentnych strat (np. przekraczających wartość majątku trwałego), co raczej wskutek (czasowej) utraty  tzw. płynności finansowej.  Ogólna przyczyna sprowadza się do tego, że potencjalne, planowane przychody traktowane są niczym już posiadane, „faktyczne” aktywa.

[5] Okazuje się, że dotyczy to nawet tzw. zasobów naturalnych. Otóż, jak zauważa Pilzer (1995, s. 41)), pomiędzy rokiem 1972, kiedy to  Raport Klubu Rzymskiego Limits to Growth skierował naszą uwagę na ograniczoność nieodnawialnych zasobów naturalnych, a rokiem 1987, oficjalne szacunki takich zasobów, jak ropa naftowa, węgiel kamienny czy gaz ziemny zwiększyły się  wyraźnie, niekiedy nawet ponad dwukrotnie.  Wydaje się, że podobne zjawisko, polegające na tym, że jeśli coś stanie  się przedmiotem liczenia czy  mierzenia (co oznacza, że przedmiot liczenia przestał być czymś neutralnym) , zaczyna rosnąć, możemy zaobserwować w sporcie wyczynowym lub w księdze rekordów Guinnessa.    Być może byłby to przejaw jeszcze ogólniejszej zależności, iż to, co staje się przedmiotem naszej uwagi – rośnie.

[6] Nawiązuje tu do idei G. Batesona, iż – „Informacja składa się z różnic, które czynią różnicę” (1996, s. 135). W mniej dosłownym tłumaczeniu należałoby powiedzieć raczej, że „Informacja składa się z różnic, które są nie bez znaczenia”

[7] Można by też mówić o zależności sposoby funkcjonowania i dostępności lub niedostępności potencjalnych zasobów
w zależności ad aktualnego „stanu świadomości” w rozumieniu Ch. T. Tarta (1975) Parafrazując ideę „dyskretnie zmienionych stanów świadomości”  można powiedzieć, iż w „zmienionych stanach świadomości” uzyskujemy dostęp do tych potencjalnych zasobów, które są dla niedostępne w stanie „zwyczajnej świadomości”. 

 

 
 

Czy można mieć zasoby nie mając do nich dostępu?
Problem  dostępności zasobów

Napisz do autora:

mudyn@poczta.onet.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   Do góry   Teksty   Strona główna